Ile kosztuje belysio (ile przesyła danych)

6 08 2008

English summary: belysio.com is a new mobile social service. However the usage is quite expensive. With an average gsm plan one can expect about 20 euro extra cost monthly. Unless one have an unlimited internet access.

Jak podaje belysio.com w dziale FAQ aplikacja w trakcie typowego użytkowania przesyła na godzinę 25kB.

Postanowiłem to zweryfikować. Sama lokalizacja komunikuje się z serwerem co 50 sekund. Każda wymiana informacji to 246 bajtów. A zatem w ciągu godziny to 17kB. I co? Cała reszta zmieści się w 8kB? Moja córka te 8kB nabija na GG w minutę. Do tego dochodzi masa dodatkowych usług, które belysio chce oferować. Można np. wyświetlić sobie pozycję na mapie a to już lecą kilobajty, lecą…

No i w moim przypadku nie mam jeszcze zdefiniowanych żadnych znajomych a to na pewno zintensyfikuje ruch.

Może warto, żeby panowie z belysio podali jakieś rozsądne wartości co do oczekiwanej wartości transferu. W przeciwnym wypadku może się zdarzyć jakiś wkurzony użytkownik, któremu przyjdzie trochę za wysoki rachunek. Chyba całkiem realistyczne założenie (przy niewielkim korzystaniu z belysio) to 400kB na dobę. A to daje aż 62zł miesięcznie przy opłacie 5gr za 10kB. A zatem konieczny jest abonament na dostęp do internetu.





Szwecja kontroluje e-maile i rozmowy telefoniczne

23 06 2008

Jak podaje Dziennik internautów w Szwecji wprowadzono prawo, które pozwala służbom specjalnym na nieograniczony podsłuch rozmów telefonicznych i czytanie e-maili. Czy sytuacja w Polsce aż tak bardzo się różni? Już od dawna uważam, że nasze rozmowy telefoniczne mogą być podsłuchiwane a wręcz rejestrowane. Z punktu widzenia technologicznego jest to łatwe. Onegdaj media podały, że włoski operator telekomunikacyjny znalazł zapis rozmowy terrorystów przed atakiem na WTC. A przecież oficjalnie włosi nie prowadzą rejestracji rozmów…

Co do e-maili to sprawa jest jeszcze bardziej oczywista. Zgodnie z naszym prawem operatorzy telekomunikacyjni świadczący usługi poczty elektronicznej mają obowiązek rejestrowania wszystkiego i udostępnienia na żądanie służb specjalnych. Ba, nawet są zobowiązani do stworzenia tajnej kancelarii gdzie taki pracownik służb może sobie te zarejestrowane dane przeglądać. Inna sprawa to, że chyba na razie jeszcze musi mieć nakaz.

Te działania służb i zaostrzone prawo w rzeczywistości najbardziej uderzają w zwykłych obywateli. Każdy średnio rozgarnięty terrorysta użyje darmowego oprogramowania szyfrującego, które zapewnia bezpieczeństwo danych na tysiące lat. Mało tego, barierę stanowi nawet obcy język korespondencji. Amerykańskie służby są sparaliżowane masą “podejrzanych” wiadomości w językach azjatyckich z domieszką lokalnych narzeczy. Tłumaczenia automatyczne są nieprecyzyjne a ludzi brak. Pamiętać należy o gigantycznej liczbie e-maili krążących w sieci co dodatkowo potęguje problem.

Już w 1991 roku Philip Zimmermann widząc zagrożenie dla wolności obywalteli stworzył pakiet PGP, który służy do szyfrowania poczty elektronicznej.